Zwalcz Nudę poleca!

Przyszła mamo, zadbaj o siebie! Fundacja Szczęsliwe Macierzyństwo i Wola Park zapraszają na darmowe badania i konsultacje medyczne.

 

Bezpłatne USG i USG 4D, konsultacje medyczne, praktyczne porady i konkursy – to aktywności, które czekają na wszystkie mamy, które w dniach 6 i 7 maja odwiedzą Wola Park w ramach akcji „Szczęśliwe Dziecko, Szczęśliwa Mama 2017”.

Ciąża to wyjątkowy moment w życiu kobiety, a my jesteśmy po to, aby pokazać jak świadomie czerpać z niego jak najwięcej radości. Chcemy edukować mamy aby mogły podejmować rozważne decyzje, dające im poczucie bezpieczeństwa.

Na naszych bezpłatnych corocznych spotkaniach poszerzamy wiedzę kobiet o ciąży i macierzyństwie. Propagujemy zdrowy styl życia, zachęcamy do regularnych badań.

Cel

  • Ochrona zdrowia mamy i dziecka
  • Poszerzenie wiedzy na temat zdrowia, pielęgnacji i rozwoju dziecka
  • Przygotowanie do świadomego macierzyństwa

 

Mamy w ciąży będą mogły wykonać bezpłatne badanie USG, które umożliwia ocenę rozwoju płodu, pomaga w wykryciu ewentualnych nieprawidłowości. Niezwykłym przeżyciem będzie możliwość wykonania USG 4D. Badanie daje mozliwość „podglądania“ dziecka w brzuchu mamy. Widok poruszającego się dziecka to niezpomniane emocje dla rodziców, które budują więź z dzieckiem jeszcze w okresie prenatalnym.

W Wola Parku, na potrzeby badań, powstaną dwa gabinety wyposażone w aparaty USG i niezbędny sprzęt. – Z chwilą rozpoczęcia akcji będzie obowiązywała kolejność zgłoszeń.

Rodzice będą mogli liczyć na konsultacje ekspertów m.in. w zakresie: przygotowania do porodu, karmienia piersią, właściwej diety mamy w ciąży i mamy karmiącej, pielęgnacji niemowląt czy noszenia w chustach. Uczestnicy poznają praktyczne porady jak wrócić do formy po porodzie, a także dowiedzą się, jak - w przypadku zagrożenia życia – udzielić maluchowi pierwszej pomocy.

Aktywne mamy zapraszamy do udziału w organizowanych konkursach.

Warszawska edycja ogólnopolskiej akcji ,,Szczęśliwe dziecko, Szczęśliwa mama 2017” odbędzie się w sobotę i niedzielę, 06/07 maja w Wola Parku ul. Górczewska 124 w godzinach: 11.00-16.00.

Dodatkowe informacje o akcji na stronie internetowej www.szczesliwemacierzynstwo.pl

Kto może – nad polskie morze!

 

Niedawno miałam okazję wziąć mały urlop – to tylko 5 dni, za mało by wyjechać na prawdziwe wakacje, za dużo by siedzieć w domu i nic nie robić – tym bardziej, że z sześciolatką pełną energii  odpoczywanie w domu właściwie nie jest możliwe :)

Zaczęliśmy więc planować. Najrozsądniejsze wydało nam się znalezienie fajnego miejsca w Polsce, gdzie da się dojechać w pół dnia, gdzie jest co robić całą rodziną, gdzie można spędzić czas aktywnie, ale też poodpoczywać.  Znamy takich miejsc  sporo w Polsce, ale ponieważ dawno nie byliśmy nad morzem – zapadła decyzja – jedziemy nad morze. Od dwóch tygodni pogoda nas rozpieszcza, mimo, że to dopiero początek czerwca – mamy po dwadzieścia kilka stopni - zaryzykujemy.

 

Plan:

czwartek – Dżwirzyno – hotel Senator

piątek – Darłowek zachodni – hotel Lidia

sobota – poniedziałek – Mielno – hotel Unitral

poniedziałek – powrót do Warszawy

 

Mimo, że to jeszcze nie wakacje, obłożenie było spore. Cieszę się, że tak nam Polakom się powodzi i znajdujemy czas na mini wakacje w ciągu roku :)

Podróż przebiegła nam całkiem sprawnie. Jechaliśmy autostradą połowę drogi, potem drogami gminnymi, ale z pięknymi widokami – warto było zatrzymać się co jakiś czas na mały spacer, czy lunch na kocu piknikowym.

Z Warszawy wyjechaliśmy  o 10tej, w Senatorze byliśmy o 16:30, nieźle.

 

W hotelu Senator miła niespodzianka – czekał na nas pokój executive, który był duży i miał wszystkie udogodnienia: wygodny i duży prysznic, gdzie można spokojnie opanować sześciolatkę i porządnie wypłukać z niej piasek :); oczywiście suszarka, ręczniki, milutkie szlafroki i miłe zaskoczenie, bo wśród kosmetyków był szampon z odzywką. Tego do tej pory nie widziałam w hotelach. Zawsze jak zapomnę odżywki wychodzą spod prysznica z elektryzującym się kołtunem – szkoda gadać. W łazience grzałka – dzięki której mogliśmy iść na basen dwa razy – i za każdym razem z suchych strojach, bo w ciągu 2 godzin wyschły – cudo!

 

Pokój składał się z części sypialnianej i części salonowej oddzielonej mini ścianką. Przy czym TV był tak usytuowany, by się przekręcać w zależności do tego czy oglądamy siedząc na kanapie, czy też leżąc w łóżku. Oprócz tego czajnik i herbatki do wyboru. Kawy brak :(

 

Wiem, że te wszystkie rzeczy osobom, które są przyzwyczajone do luksusu, wydają się oczywiste. Ale taka nasza natura. Człowiek się szybko do luksusu przyzwyczaja. A docenia dopiero jak nie ma! A szkoda, pomyślcie jak cudownie byłoby się codziennie budzić i cieszyć ze słońca, z tego, że jest się zdrowym i nic nie boli, czy z tego, że na śniadanie możemy sobie zjeść bułkę z ulubioną marmoladą czy serem. Zróbcie sobie taką zabawę – przez cały dzień w rodzinnym gronie zwracajcie uwagę na to co macie – zobaczycie jak wiele macie (czasem aż się głupio robi przypominając sobie te marudzenia). A jaka to nauka dla młodszego pokolenia. Polecam!

 

Hotel Senator zachwycił nas nie tylko pokojem. Na terenie hotelu jest tyle atrakcji, że nie zdążyliśmy na wszystkie iść. Według mojej córki najfajniejsza atrakcja to oczywiście sala zabaw. Oprócz małpiego gaju było tam sporo różnych gier, ale też ścianka wspinaczkowa dla maluchów. To miejsce poznaliśmy dogłębnie…

 

Jest strefa basenowa: basen rekreacyjny, kilka jacuzzi, brodzik ze zjeżdżalnią, oraz strefa saun i ciszy – gdzie można skorzystać z sauny suchej, parowej, lodowej kąpieli czy strefy relaksu. Saun jest dużo – powtórka z rozrywki na tarasie przy strefie basenowej. Wszystko jest nowe, piękne, zadbane i samo patrzenie i bycie tam relaksuje. Do tego na terenie hotelu są kręgle, sala kinowa, bar, w którym wieczorem muzyk grał na fortepianie. Na zewnątrz plac zabaw i plaża zaraz za hotelem. Słowem, nie da się nudzić.

Ale to, co mnie najbardziej zauroczyło – to położenie hotelu. Lubię spokój i bliskość natury. Nie potrzebuje jarmarków i miliona ludzi wokół mnie – i to właśnie mi zagwarantował senator. Hotel jest trochę oddalony od reszty cywilizacji, wokół są piękne tereny na spacery czy wycieczki rowerowe (rowery można wypożyczyć na miejscu, są też rowerki dziecięce) i plaża z najpiękniejszym piaskiem, jaki w życiu widziałam. Chodzenie po nim było tak przyjemne, że na chwile zapomniałam o bożym świecie.

Na pewno wrócę do tego hotelu – to relaks w najczystszej postaci. Ale tym razem, zanim tam pojadę - najpierw przygotuję się na zakupy w sklepiku hotelowym, w którym widziałam boskie ubrania. Osoba, która go zaopatruje to mój guru mody.

 

Hotel Lidia

Po przepysznym śniadaniu i spacerze po plaży wsiedliśmy w samochód – i pojechaliśmy do Darłówka, oddalonego o niecałe 100 km od Dźwirzyna. Droga to był koszmar. Za Koszalinem zaczęła się fala robót okraszona ruchem wahadłowym, do tego widzieliśmy, że pogoda się psuje, więc nastroje nam trochę zmarkotniały. Nasze dziecko zupełnie nie zważało na to wszystko i przez całą drogę śpiewało wymyślane piosenki, co spowodowało, że podróż wspominam miło. Na dodatek, jak tylko dojechaliśmy do hotelu sprawdziliśmy sobie inną trasę i wiedząc, że jutro nie damy się zmasakrować polskim drogowcom – wpadaliśmy w sielankowy nastrój. Mimo, że przyjechaliśmy godzinę przed rozpoczęciem doby hotelowej – nasz pokój był już gotowy. Tym razem skromniejszy i mniejszy – choć podstawowymi wygodami dorównywał pokojowi w Senatorze. Z jedną niewiarygodną zaletą! Otóż pokój (numer 110) był zaraz obok Sali zabaw. Dzięki czemu naszego dziecka praktycznie nie było! Nie to, żebym się dziecka chciała pozbyć (no może trochę), ale uśmiech, jaki jej dzięki tej Sali zabaw towarzyszył jest bezcenny. Było to tak blisko, że sama sobie szła do Sali i wracała jak chciała. A ja mogłam zagłębić się w lekturze nowej książki i zacząć pisać ten artykuł.

 

Nad morzem byliśmy – ale to był mały dramat. Na terenie hotelu – który jest o minutę drogi piechotą od plaży było cieplutko. Ale na plaży wiało tak, że nie mogłam nawet minuty wytrzymać. Morze lodowate, fale złowrogie. Córka po chwili już ma katar. Wtedy sobie przypomniałam czemu tak rzadko jeżdżę nad polskie morze. To właśnie przez pogodę. Najlepsze, że wystarczyło odejść od plaży kilkadziesiąt metrów – wiatru zero, słońce, nie do wiary! Przeszliśmy się więc po miasteczku. Tutaj fani jarmarków, pamiątek, knajpeczek, lodów i gofrów odnajdą się na pewno. Nie jest to odludzie jak przy hotelu Senator – zupełnie inny klimat. Wypiliśmy więc kawę, zjedliśmy gofry i wróciliśmy do hotelu. Tu też jest sporo do robienia. Zarówno kręgle jak i baseny, także kilka godzin zleciało szybko. A jak chcieliśmy się rozluźnić – wystarczyło wrócić do pokoju – a córa natychmiast szła do Sali zabaw, gdzie już miała przyjaciółki na zawsze, tajemnice, pochowane skarby itd…

 

W basenie była woda solankowa, więc córa mogła spokojnie pływać (dopiero się uczymy i ta dodatkowa wyporność była miła odmianą). Dzień minął nam więc aktywnie, z odrobiną relaksu. Na kolację (przy pięknie zastawionym stole szwedzkim)  moje dziecko zjadło kurczaka i miskę ogórków – co się rzadko kiedy zdarza. Także dzień zaliczam do wyjątkowo udanych!

 

Hotel Unitral

 

Następnego dnia po pysznym śniadaniu pojechaliśmy do Mielna. Tym razem przechytrzyliśmy naszego GPSa, znając już drogę, na którą usilnie kazał nam zawracać. Ja wczułam się w rolę pilota, mój mąż w rolę kierowcy rajdowego – w pół godziny byliśmy pod hotelem Unitral. Tam czekała nas kolejna miła niespodzianka. Pokój gotowy – choć znowu byliśmy za wcześnie. Hotel składa się z części starszej – trzygwiazdkowej, oraz części nowszej – czterogwiazdkowej. Nasz pokój był w części czterogwiazdkowej – był to apartament, składający się z dwóch zupełnie niezależnych pokoi. Wyposażenie podobne jak to opisane powyżej przy okazji hotelu Senator, natomiast całość była większa, a z rzeczy, które mnie zaskoczyły? Szafa wnękowa (tym razem nawet się rozpakowaliśmy :)), telefon w łazience, głośniki z Telewizora z salonu – czyli mogłam sobie nastawić muzykę  w Telewizorze i słuchać jej pod prysznicem.  Nawet kawa była przy czajniku J Ale najbardziej spodobało mi się oświetlenie i tarasy. Mnóstwo różnych rodzajów oświetlenia pokoju, oraz sporo okien. Wnętrze dopieszczone, ekskluzywne, eleganckie. Całość tworzyła wspaniały klimat i dawała poczucie luksusu – po jaki się przecież jedzie do takiego hotelu.

Nacieszenie się pokojem chwile nam zajęło. Musieliśmy przecież wszystko sprawdzić :)

 

A następnie zaczęliśmy eksplorowanie hotelu. Hotel jest ogromny, więc było co oglądać. Zaczęliśmy od strefy SPA. I tu ciekawostka. Wiecie jak to jest zazwyczaj. Idziecie do strefy well nes, tam jest brodzik i tak siedzicie z nostalgią patrząc na sauny i na tych młodych ludzi, którzy tam wchodzą. Albo po prostu na tych, co przyjechali bez dzieci. Otóż w hotelu Unitral wymyślili na to patent. Od godziny 13stej – do strefy wellnes wchodzą tylko dorośli, obowiązuje tu też strój tylko dla dorosłych – przynajmniej dla chętnych, więc dzieci mają zakasz wstępu – spokojnie, w tym czasie jest możliwość pływania w drugiej części basenowej (tak, są dwie!) gdzie jest też brodzik i sauna parowa.

Ale uwaga, do godziny 13stej strefa welness jest  przygotowana dla rodzin. Sauny są ustawione na trochę mniejszą temperaturę, dzieci są mile widziane i mogą razem z rodzicami korzystać. Jeśli chcesz więc połączyć prawdziwe wellnes z byciem dobrym rodzicem – to podpowiadam. Jedź do Unitrala.

W Unitralu jest też zewnętrzny plac zabaw, plaża jest niedaleko, a okolice są pełne różnych typowych dla polskiego morza atrakcji – dmuchańców, gofrów, jarmarków pamiątek itp… Nie da się tutaj nudzić.

 

Dodatkowym atutem hotelu Unitral jest bogaty program animacji rodzinnych, oraz dla dzieciaków. Co tydzień inny temat i inna gwiazda prowadzi zajęcia. A to Asia Ankudowicz przygotowuje z dziećmi spektakl, a to dzieciaki uczą się fotografii z Wiktorem Zdrojewskim, to znów zajęcia muzyczno taneczne z Jose Torresem – jest co robić i z czego wybierać, jest o robić i nie ma czasu na nudę!

Podsumowując – hotele są o podobnym standardzie, ale każdy ma swoje plusy. Dodatkowo to co ich łączy – to wspaniała obsługa i dbałość o szczegóły. Byłam już w wielu „ekskluzywnych” miejscach, gdzie były niedomyte okna, kurz w środku kinkietu czy mini pleśń pod prysznicem. Niestety moje oczy działają zupełnie oddzielnie od mózgu. Chciałabym tego nie zauważać – ale zawsze widzę… Nic się przede mną nie ukryje. Czego ja nie zauważę, mój mąż wypatrzy. W tych hotelach nie ma niedociągnięć w higienie, wykończeniu i dbałości o szczegóły (jestem fanką zasłon we wszystkich tych hotelach, ten materiał po prostu aż chce się przytulać). Opisy na stronie są zgodne z rzeczywistością, zdjęcia choć są piękne – to i tak to tylko przedsmak tego, co czeka Was na miejscu. Całość jest też moim zdaniem adekwatna do swojej ceny – uwaga – każdy rodzaj pokoju ma swoją cenę. A tym, co zwróciło moją uwagę najbardziej jest kadra. Profesjonalna, uśmiechnięta i troszcząca się. Pierwszego dnia w Senatorze zanim wpadliśmy na to, że nie mamy niczego na plażę (łopatek itp.) moje dziecko dostało od recepcjonistki łopatę.  Kelnerzy pomagali mi nakarmić córkę zdrowymi rzeczami włączając się do przekonywania jej, że pomidor też się nadaje do jedzenia, a Panie w recepcji wychodziły z siebie, żeby odpowiadać na wszystko moje pytania – zawsze z uśmiechem podchodząc do mojej niewiedzy. Zaskoczyła mnie nawet fryzjerka, która w Unitralu spisała się na medal – choć w hotelach korzystanie z usług fryzjerskich jest często ryzykowne. Nie wiem skąd oni biorą takich pracowników. Ukłon za to.

 

No i sprawa ważna – finanse. Ile takie wakacje kosztują? Otóż pakiety tygodniowe dla osoby dorosłej plus dziecko zaczynają się już od 2000 PLN – oczywiście ceny zależą od rodzaju pokoju i hotelu. Najtańszy jest Lidia, najdroższy Senator. Ale każdy z hoteli przygotowuje pakiety, które zdecydowanie najbardziej się opłacają.

Tak jak widać, każdy z tych hoteli to trochę inny świat. Mi do serca najbardziej przypadło położenie hotelu Senator, bliskość Sali zabaw w Lidii i wspaniały świat rodzinnego spa w Unitralu. A TY co wybierzesz?

Jeśli odwiedzisz któryś z tych hoteli - napisz do nas komentarz – umieścimy go pod artykułem:

biuro@zwalcznude.pl

Wersja do drukuWersja do druku | Mapa witryny
© ZwalczNude.pl